Witam Was serdeczni! :) Rozdział krótki, ale nie lubię pisać długich, a z własnego doświadczenia wiem, że większość czytelników woli krótkie rozdziały. :) No nic bardzo cieszę się ze wszystkich wyświetleń, komentarzy i obserwacji od Was! :* Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej :). Zapraszam do lektury! :)
Rozalia Malfoy
Ps. Zakładka 'Bohaterowie' niedługo będzie uzupełniona!
|
W
|
Woodstock
było wiele domów dziecka. W jednym z nich mieszkała pewna dziewczynka. Owa
dziewczynka siedziała na łóżku i patrzyła pusto w okno. Padał deszcz, ale Ona
lubiła deszcz. Sądziła, że zmywa on wszystkie smutki i nieszczęścia.
Dziewczynka miała długie kruczoczarne włosy, duże niebieskie oczy i małe
malinowe usta. Ubrana była tak jak każda dziewczynka z ośrodka; biała bluzka,
czarna spódnica, czarny sweter i tego samego koloru lakierki. Dziewczynka
nazywała się Katharina i miała trzynaście lat. Nigdy nie wiedziała dlaczego
trafiła do tego miejsca. Była jedną z bardziej znanych dzieci z ośrodka,
ponieważ trafiła tu w dość dziwnych okolicznościach. Pewnej zimowej nocy
wybuchł pożar, wydawałoby się, że nikt nie przeżył. Ale wcale tak się nie stało. Następnego dnia
po tragicznym zdarzeniu pewna kobieta ( policjantka) sprawdzała teren. Trafiła
na zawiniątko. Otwierając je, myślała, ze dziecko jest martwe, lecz tak nie
było. Dziewczynka zaczęła płakać i wszyscy byli zdziwieni. Tak Katharina stała
się sławna. Mówiono o niej ‘’Nieśmiertelna Katharina’’. Oddano ją do domu
dziecka, a kiedy chciano nadać jej imię jedna z kobiet zauważyła, że
dziewczynka ma na ubranku wyszyte ‘’Katharina’’ i postanowiono ją tak nazwać.
Katharina bardzo ceniła sobie samotność, tłum ludzi jej przeszkadzał. Nie była
specjalnie lubiana, ale jej to nie przeszkadzało. Nie była orłem w nauce, a
jedyna lekcja która ją ciekawiła to Mitologia. Prowadziła ją Pani Lucy - jedyna
nauczycielka, którą lubiła Katharina. Zadzwonił dzwonek oznaczający kolejną
nudną lekcję, dziewczynka wstała strzepała okruchy ze swojej spódniczki wzięła
torbę i wyszła na korytarz. Na korytarzu panował harmider, który opiekunki
próbowały opanować. Czarnowłosa przepychała się między ludźmi. Wszyscy ją
popychali, walili łokciami, a Ona nawet się nie zdenerwowała. No bo po co?
Uważała, że ludzka rasa już taka jest i trzeba ją uszanować. Brnęła w zaparte
przez tłum docierając pod salę, w której miała się odbywać pierwsza lekcja tego
dnia – Matematyka. Trzynastolatka skrzywiła się na myśl o Matematyce.
Nienawidziła tego przedmiotu całym sercem, podobnym uczuciem darzyła też swoją
nauczycielkę. Pani Zoe, bo tak nazywała się matematyczka aczkolwiek
wychowankowie lubili zwać ją Poduszką. Zapytasz ‘’dlaczego?’’. Otóż tak zwana
Poduszka była kobietą przy kości. Pewnego razu pisząc na tablicy William –
klasowy popisowiec uznał, że tyłek Pani wygląda jak poduszka. I to przezwisko
spodobało się wielu osobą i taka historia z przezwiskiem dla Pani Zoe. Niebieskooka
dobrze wiedziała, że Pani ma do niej jakiś żal albo po prostu jej nienawidzi.
Oj tak Poduszka była wyjątkowo zawzięta na Katharinę i pokazywała to przy
każdej możliwej okazji. Wszyscy wychowankowie wiedzieli o tym i bardzo
współczuli dziewczynce, chociaż był jeden wyjątek – Clary. Wysoka blondynka o
czarnych oczach, była ładna, ale jej wredność przykrywała cale piękno.
Oczywiście jak się domyślasz Ellu była to najpopularniejsza wychowanka ośrodka.
Nie przejmowała się tym, że tu trafiła. A kiedy ktoś pytał ją o przeszłość od
razu się wściekała i unikała odpowiedzi, więc z czasem nikt nie wypytywał już
jej o to. Miała też swoją tak zwaną straż przyboczną: Patrice i July. Patrice
była skośnooką, brązowowłosą dziewczyną. Powtarzała wszystko co mówiła Clary,
nie miała własnego zdania. July była rudą, zielonooką dziewczyną, która trafiła
do ośrodka razem z Clary, przez co miała u niej większe względy. Blondynka ze
swoją ‘’strażą’’ szła pod salę, w której miała odbyć się lekcja. Los chciał,
żeby akurat w tym momencie co Katharina Clary też miała matematykę. Jak zwykle
szła pewnie przed siebie nie zwracając na nikogo uwagi. Idąc szturchnęła
Katharinę w ramię na co ta nie zareagowała, bo nie chciała wszczynać bójki. To
rozłościło blondynkę.
- Uważaj jak chodzisz Kath. –
powiedziała szyderczo Clary.
- To Ty mnie popchnęłaś. –
odpowiedziała z wielkim spokojem Czarnowłosa.
- Jak śmiesz?! – krzyknęła
blondynka. – Za kogo Ty się uważasz, żeby podważać moje, powtarzam moje
zdanie?! – Clary była rozwścieczona.
Większość osób je otoczyła i
przysłuchiwała się tej jakże miłej wymianie zdań. W końcu nie co dzień widzi
się dwie znane dziewczyny, które się nienawidzą na ‘’ringu’’.
- Ja nie podważam Twojego zdania
ja po prostu mówię jak jest, a nie kłamie, żeby pokazać jaka to ja jestem
mocna. – odpowiedziała Katharina. – Przyznaj się Clarisso, udajesz chojraka, a
tak naprawdę jesteś zwykłym tchórzem. – powiedziała opanowana trzynastolatka.
Clary była u kresu wytrzymałości; zrobiła się cała purpurowa po prostu wrzała z
wściekłości.
- Ty wstrętna czarna cholero! – krzyknęła. – Ja wcale
nie jestem tchórzem! – wykrzyczała jej prosto w twarz, po czym walnęła ją z
całej siły w twarz; ‘’widzowie’’ wydusili tylko: ‘’ Och’’. Brązowooka
uśmiechnęła się szyderczo. Po czym zamachnęła się ponownie, ale tym razem
Katharina była szybsza. Uderzyła
blondynkę pięścią w twarz. Z nosa dziewczyny ciekła krew. Katharina chciała
wstać, ale uniemożliwiła jej to blondynka. Zaczęła się zacięta walka pomiędzy
dwiema dziewczynami. Jedni kibicowali Clary, a inni znowu Katharinie. Nagle
wszyscy poza dziewczynami usłyszeli stukot obcasów.......

